pileczka Prasa


Janowicz ma rację.

Kilka tygodni temu Jerzy Janowicz wywołał gorącą dyskusję na temat kondycji polskiego tenisa. Po porażce z młodym Chorwatem rozgoryczony półfinalista Wimbledonu wykrzyczał wszystko, co mu leżało na wątrobie w kwestii traktowania tej dyscypliny sportu przez państwo. Większość czynnych i byłych sportowców potępiła "Jerzyka", zarzucając mu, że zachował się jak duży dzieciak, ale środowisko tenisowe między wierszami, nie chcąc najwyraźniej podpaść rozsmarowującym Janowicza mediom, przyznawało, że ktoś w końcu musiał to wszystko powiedzieć.

Dla przeciętnego mieszkańca naszego pięknego miasta tematyka wydaje się odległa. Mamy wprawdzie Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe z Julianem Markiem na czele, mamy znajdujące się w mało ciekawym stanie korty na OWN i Przyjaźni, ktoś tam trenuje, ale sprawa "szopy Janowicza" nas nie dotyczy. Nie do końca... Słyszeliście o Wojciechu Marku (na zdjęciu powyżej)? Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. To syn prezesa JTT. Wojtek ma 12 lat i ma na swoim koncie... zdobyte na Florydzie nieoficjalne wicemistrzostwo świata w tenisie w swojej kategorii wiekowej, co przed nim, w kategorii do 18 lat, osiągnął wcześniej... Jerzy Janowicz.

- Tamten rok był wyjątkowy - mówi Julian Marek. - Wojtek osiąga najlepsze wyniki w swojej kategorii wiekowej w historii, jeśli chodzi o polskich tenisistów. Dwukrotnie prowadził drużynę narodową do finałów Mistrzostw Europy i właśnie na mistrzostwach w Turcji został zauważony przez firmę Nike, co zaowocowało zaproszeniem na grudniowy Nike Junior Tour na Florydzie. To turniej typu masters, dla najlepszych trzydziestu młodych tenisistów z trzydziestu krajów świata - wyjaśnia Julian Marek. Chłopak dostał "dziką kartę", bo Nike w Polsce nie prowadzi turnieju eliminacyjnego. Wykorzystując okazję, ojciec zorganizował synowi trzytygodniowy pobyt na Florydzie, aby ten mógł zagrać również w prestiżowym Orange Bowl, czyli nieoficjalnych mistrzostwach świata. - W finale tego turnieju kiedyś był Jerzy Janowicz, więc gra była warta świeczki. Nie ukrywam, że trzeba było sporo zainwestować... Wsparł nas Polski Związek Tenisowy oraz klub Górnik Bytom, w którym Wojtek gra na co dzień. W Nike Junior Tour syn dotarł do półfinału, więc mogliśmy być optymistami przed Orange Bowl - wspomina Julian Marek. Wyniki osiągnięte przez młodego tenisistę przerosły wszelkie oczekiwania. Polak startował bez rozstawienia i rywalizował w drabince z udziałem 128 zawodników (200 w eliminacjach!). Tymczasem pokonał kolejno rozstawionego z dziewiątką Ronana Jachucka (USA), a następnie Argentyńczyka Alejo Lingua Lavallena, Semena Burlaczenko z Ukrainy i... turniejową jedynkę, Amerykanina Brandona Nakashimę. To dało mu awans do ćwierćfinału, w którym w trzech setach wyeliminował Serba Michajło Popovicia. Co ciekawe, w starciu z rywalem z Bałkanów w gronie dopingujących Wojtka kibiców z Polski był jastrzębianin Piotr Sztwiertnia z rodziną. W walce o finał Polak, po morderczym pojedynku, zwyciężył Hiszpana Nicolasa Veronę (7:5, 5:7, 7:6). Dopiero w walce o trofeum zatrzymał go Argentyńczyk Juan Cerundolo. - Ćwierćfinał i półfinał to były szalone mecze. Wojtek grał po trzy i pół oraz cztery godziny. Na finał zabrakło już sił - mówi Julian Marek. - W dwa i pół tygodnia syn rozegrał jedenaście spotkań. Był świetnie przygotowany kondycyjnie przez Remigiusza Rzepkę, który pracuje między innymi z piłkarską reprezentacją Polski. Najciekawsze jest jednak to, że przypadek w zasadzie sprawił, że Wojtek na tym turnieju w ogóle się znalazł. Bez zaproszenia Nike nie pojechalibyśmy do Stanów - dodaje szef Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego. czytaj dalej ...

źródło: jasnet.pl

22.07.11Tenisowe pospolite ruszenie

Tenis ziemny to jedna ze sportowych wizytówek Jastrzębia Zdroju. Kolejny raz rozegrano Otwarte Mistrzostwa Jastrzębia, które odznaczały się wysokim poziomem sportowym. Co tydzień do walki przystępują uczestnicy Jastrzębskiej Ligi Tenisowej, a reprezentacja Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego w swoim pierwszym występie w ramach II ligi Amatorskiego Tenisa Polskiego otarła się o awans na wyższy szczebel. I to właśnie Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe, skupiające kochających ten sport zapaleńców, ma główną zasługę w tym, że dyscyplina ta żyje w naszym mieście i, mimo wielu problemów, ma się całkiem dobrze.

- Co nowego w Jastrzębskim Towarzystwie Tenisowym?
Julian Marek (prezes JTT) - Jak co roku zorganizowaliśmy Otwarte Mistrzostwa Jastrzębia. Poza tym mamy Jastrzębską Ligę Tenisową, a reprezentacja naszego klubu wystąpiła w Lidze Amatorskiego Tenisa Polskiego.

- Porozmawiajmy o Mistrzostwach Jastrzębia.
- W tym roku zorganizowaliśmy mistrzostwa wyłącznie w kategorii open, czyli bez podziału na grupy wiekowe. Do kategorii +45 zgłosiło się bowiem tylko pięć osób, dlatego wszyscy zagrali razem. W sumie w imprezie wzięło udział osiemnastu tenisistów. W pierwszej rundzie miała miejsce spora sensacja, gdyż Robert Barszczewski pokonał turniejową dwójkę, Antoniego Krótkiego z Rybnika, który ma na swoim koncie wiele tenisowych tytułów. Tymczasem sam Barszczewski wrócił do gry po kilku latach przerwy i sam był zdziwiony swoją dobrą postawą. Dotarł aż do samego finału, gdzie nie dał rady najlepszemu jastrzębskiemu tenisiście, czyli Waldemarowi Butanowiczowi. Jestem zadowolony z frekwencji na zawodach, a także z ich poziomu. Warto dodać, iż zagrała z nami dziewczyna, zatem być może jesteśmy świadkami małego przełomu. Być może w przyszłym roku zorganizujemy zawody pań. czytaj dalej

Źródło: www.jasnet.pl

28..09Dominator na kortach

Waldemar Butanowicz jest uważany za najlepszego jastrzębskiego tenisistę. Jakby na potwierdzenie tych słów pewnie zwyciężył w Jastrzębskiej Lidze Tenisowej. W finale rozgrywanej na kortach Ośrodka Wypoczynku Niedzielnego imprezy "zmiótł" Antoniego Gogulskiego w dwóch setach, nie pozwalając ugrać mu nawet jednego gema. Ponadto pan Waldemar bardzo udanie reprezentuje nasze miasto w ramach rozgrywek Amatorskiego Tenisa Polskiego, a także na ogólnopolskich zawodach w tej szlachetnej dyscyplinie sportu. Nie ukrywa, że do tenisa przekonały go sukcesy słynnego Wojciecha Fibaka. Koledzy z Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego chętnie nazywają go "jednoosobowym centrum tenisowym". 

- Gratulacje dla dominatora. 6:0, 6:0 w finale Jastrzębskiej Ligi Tenisowej mówi samo za siebie.
Waldemar Butanowicz - Cóż, udało się. Trudne warunki atmosferyczne czasami niektórym pomagają (śmiech). Tym razem padał deszcz. Piłka była wolniejsza, a kort mokry. Zatem starszym gra się trochę lepiej (śmiech).

- Taki pogrom tylko dzięki pogodzie?
- Szczerze mówiąc to w tym roku dopisuje mi forma. Mam problemy z kręgosłupem. W 1994 roku usunięto mi dysk i od tego mam pewne kłopoty w poruszaniu się. I co jakiś czas mnie to dopadało. A w tym sezonie jeszcze nie zdążyło. Dlatego również na formę nie mogę narzekać.

- W Jastrzębskim Towarzystwie Tenisowym mówią o Panu, że jest jednoosobowym centrum tenisowym. Skąd ten tenis?
- To było bardzo dawno temu. Jeszcze za czasów Wojciecha Fibaka. Gdy on grał, byłem w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Trenowałem piłkę nożną w GKS Jastrzębie, a także siatkówkę. Miałem bardzo dobry wyskok, więc grałem jako atakujący. Niestety, zabrakło mi wzrostu. Potem pojawiły się problemy z kręgosłupem. W efekcie postawiłem na tenis. Żałuję jednak, że w Jastrzębiu od tylu lat nie narodził się żaden mistrz w tej dyscyplinie. Przydałoby się nowe pokolenie.czytaj dalej

Źródło: www.jasnet.pl

 

28.09.10"Dopóki piłka w grze"

Krzysztof Kużdrzał to jedna z najciekawszych osobowości jastrzębskiego tenisa ziemnego. Niedawno wywalczył trzecią lokatę w Jastrzębskiej Lidze Tenisowej. Z sukcesami uczestniczy w rozgrywkach Amatorskiego Tenisa Polskiego, gdzie w swojej kategorii wiekowej w ogólnopolskim rankingu zajmuje lokatę w drugiej dziesiątce. Jest również nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół nr 11, a jego dawni uczniowie często wspominają go z uznaniem i... uśmiechem. Krzysztof Kużdrzał działa na rzecz tenisa nie tylko na kortach. Chce stworzyć pierwszą w Polsce klasę sportową o profilu tenisowym w szkole państwowej.

- Mecz o III miejsce w Jastrzębskiej Lidze Tenisowej był bardziej wyrównany niż finał...
Krzysztof Kużdrzał - I tak, i nie. Wynik podobny – 2:0, czas gry też zbliżony, bo gemy były rozstrzygane po solidnej walce. Trochę jednak zabrakło Antoniemu Gogulskiemu, aby coś ugrać. Z kolei w meczu o trzecie miejsce, gdzie zmierzyłem się z Henrykiem Gołdynem, mieliśmy jeden bądź dwa gemy na kilka przewag, ale efekt był podobny. Z kolei bardzo wyrównany pojedynek stoczyłem w półfinale z Antkiem, przegrywając 1:2. Chyba nieco pomogłem  Waldemarowi Butanowiczowi w finałowym zwycięstwie, gdyż po półfinałowym meczu ze mną niewiele z jego przeciwnika "pozostało" (śmiech). Z tego co wiem, Antoni Gogulski nigdy nie przegrał z Waldkiem 0:6, 0:6. Zmęczyłem go, a bierze się to z mojej specyfiki gry, która jest bardzo energochłonna dla przeciwników. Startuję w wielu turniejach ogólnopolskich w ramach Amatorskiego Tenisa Polskiego i nie tylko. Tam należy rozegrać dziennie nawet cztery mecze, więc jeden nie robi na mnie większego wrażenia. Wręcz odwrotnie. Po pierwszym spotkaniu dopiero czuję się rozgrzany.

- Nie będę ukrywał, że pamiętam Pana jako wymagającego nauczyciela wychowania fizycznego. Stare, dobre czasy. Ale wtedy chyba nie grał Pan w tenisa. Skąd ta dyscyplina sportu?
- Ustosunkuję się najpierw do pierwszego stwierdzenia. Nadal jestem wymagający (śmiech), ale wiem, że moim podopiecznym wychodzi to z czasem na dobre. Natomiast jeśli chodzi o tenis, to na korty zaprosił mnie mój sympatyczny kolega z gabinetu nauczycielskiego, Marek Kozyra. Kiedyś to ja zaprosiłem go do pracy w naszej szkole (Szkole Podstawowej nr 20, dziś Zespole Szkół nr 11 – przyp. red.), a po paru latach on stwierdził, że zamiast skręcać nogi w grze z młodzieżą w koszykówkę czy siatkówkę powinienem spróbować tenisa. Poinformował mnie o Jastrzębskim Towarzystwie Tenisowym, w ramach którego można rywalizować. Powiedział, że "szybko" się nauczę i będę mógł grać. I tak to się zaczęło. Wprawdzie to "szybko się nauczę" trwało kilka dobrych lat, ale... Marek był kiedyś jedną z lepszych rakiet w Jastrzębiu. Ogrywał mnie bez problemu. Tymczasem teraz sytuacja się odwróciła. To on nie potrafi mnie pokonać i to od kilku lat. Przełomem były Regionalne Mistrzostwa Pracowników Oświaty w tenisie, gdzie przegrał 2:6, 2:6. Poza tym jestem również instruktorem, a świadomość pewnych spraw w sporcie naprawdę pomaga. czytaj dalej

Źródło: www.jasnet.pl

 

12.077"Zapraszam wszystkich na korty"

Otwarte Mistrzostwa Jastrzębia na dobre zainaugurowały kolejny tenisowy sezon w naszym mieście. Ta prestiżowa dyscyplina sportu cieszy się coraz większą popularnością, również dzięki sukcesom polskich zawodników na niwie międzynarodowej. W Jastrzębiu Zdroju możliwość gry w tenisa ziemnego dają korty w Ośrodku Wypoczynku Niedzielnego oraz na Przyjaźni. Administrujące oboma obiektami Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe ostatnimi czasy nie tylko działa efektywnie na niwie miejskiej, ale również udanie reprezentuje Jastrzębie Zdrój w rozgrywkach prowadzonych przez ogólnopolską centralę Amatorskiego Tenisa Polskiego. Przed kilkunastoma dniami JTT sensacyjnie pokonało silną Victorię Częstochowa.

- Korty znów żyją.
Julian Marek (prezes JTT) - Ciężko powiedzieć, czy żyją. Biorąc pod uwagę to, co działo się z pogodą w kwietniu i maju... Dwadzieścia lat zajmuję się tenisem, a takiej fatalnej wiosny nie pamiętam. Straciliśmy dwa miesiące. Cieszę się jednak, że w końcu zaczęliśmy. Inauguracja zbiegła się z Otwartymi Mistrzostwami Jastrzębia zorganizowanymi przy okazji Dni Jastrzębia Zdroju. Raduje fakt, że na tą imprezę przyjechali nie tylko mieszkańcy naszego miasta, ale też ci, którzy kiedyś związani byli z Jastrzębiem, jak Konrad Pawlak, Adam Marek czy Jacek Węglarz. Tenis przyciąga ich do rodzinnej miejscowości i to na pewno pozytywna sprawa. Spotykają się z rodzinami i przyjaciółmi, a przy okazji grają z nami w tenisa.

- Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe uczestniczy w rozgrywkach ATP. Skrót może mylić.
- Tak, niektórych istotnie może zmylić. ATP to jednak w tym przypadku Amatorski Tenis Polski. Nazwa objaśnia wszystkie aspekty, które obejmuje działalność tej instytucji. Organizuje ona szereg zawodów amatorskich, a także ligi. Chciałbym, aby Mistrzostwa Jastrzębia również były rozgrywane w ramach ATP. Warto dodać, że oprócz cyklu indywidualnego, w tym roku ruszył również cykl spotkań drużynowych. czytaj więcej

Źródło: www.jasnet.pl

12.07Wicemistrz Polski

Konrad Pawlak wygrał Otwarte Mistrzostwa Jastrzębia. Pokonał kilku utytułowanych rywali i sięgnął po tytuł najlepszego jastrzębskiego tenisisty. Urodził się w Jastrzębiu i ma trzydzieści pięć lat. Od dwudziestu jest członkiem Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego i pozostał nim mimo wyjazdu do Wrocławia. W 2009 roku zdobył wicemistrzostwo Polski w racketlonie w kategorii open.

Czym jest racketlon? Na to pytanie oraz wiele innych odpowiada Konrad Pawlak, zwycięzca Otwartych Mistrzostw Jastrzębia Zdroju w tenisie ziemnym. Wywiad został przeprowadzony po pierwszej rundzie zawodów, w której późniejszy mistrz pokonał po dramatycznym meczu Bronisława Kiełbasę.

- Gratulacje za zwycięstwo w meczu sezonu.
Konrad Pawlak - Nazwijmy to meczem otwarcia sezonu (śmiech). Przyjechałem z Wrocławia specjalnie na Otwarte Mistrzostwa Jastrzębia i trafił mi się bardzo silny przeciwnik, Bronisław Kiełbasa. Graliśmy trzy godziny. Wynik 5:7, 7:5 i 6:3 mówi sam za siebie. To był morderczy mecz, ale udało mi się wygrać.

- Na początek sakramentalne pytanie. Co to jest racketlon?
- To dyscyplina sportu powstała w Skandynawii w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. To sport wielobojowy, który polega na korzystaniu z czterech sportów rakietkowych. Pierwszego seta gramy w tenisa stołowego, drugiego w badmintona, trzeciego w squasha, a kończymy tenisem ziemnym. Liczą się małe punkty z każdego seta. Wygrywa ten, kto zdobędzie ich więcej. czytaj więcej

Źródło: www.jasnet.pl


15.08Gem, set i... korty OWN

Jeszcze kilka lat temu ze świecą trzeba było szukać polskich tenisistów na światowych listach rankingowych. W juniorskich turniejach radziły sobie Aleksandra Olsza i Magdalena Grzybowska, ale ich postawa wśród seniorek daleko odbiegała od pokładanych nadziei. Mimo to tenis ziemny cieszył się wśród kibiców sportowych sporą popularnością. Bzdurą jest stwierdzenie, że jest to dyscyplina dla bogatych biznesmenów i elit. Wystarczy popatrzeć na sukcesy młodych Rosjan czy Białorusinów, z których większość to dzieciaki moskiewskiej czy mińskiej ulicy.

Tymczasem w naszym mieście ta prestiżowa i popularna na świecie dyscyplina sportu (mówiąc kolokwialnie) leży. Działać w tej kwestii próbują członkowie Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego. Wśród nich są między innymi Julian Marek oraz Waldemar Butanowicz. Ten ostatni, będący najlepszym jastrzębskim tenisistą ostatnich lat, wybudował nawet kort przy ulicy Cieszyńskiej na Ruptawie, gdzie uczy młodych adeptów reguł tego sportu. Poza tym obiektem istnieją jeszcze korty na Przyjaźni, ale nie mają one odpowiednich pomieszczeń, które można byłoby wykorzystać na szatnie czy prysznice. A niewielu rodziców zdecyduje się na wysłanie swojej pociechy na trening w takich warunkach. Rozwój tenisa w naszym mieście jest zatem zahamowany, podczas gdy w sąsiedztwie rosną korty, hale tenisowe i powstają profesjonalne kluby. czytaj więcej

Źródło: www.jasnet.pl


15 Korty nie dla towarzystwa.

Działacze tenisowi są rozgoryczeni.

Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe od kilku lat bezskutecznie stara się o przejęcie kortów znajdujących się na terenie Ośrodka Wypoczynku Niedzielnego przy ul. Cieszyńskiej. Jednak nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie udało mu się zrealizować ten cel. Obiekt należący do miejskiego ośrodka sportu i rekreacji jest wydzierżawiany prywatnym przedsiębiorcom. Z końcem tego roku wygasa umowa z obecnym dzierżawcą Bronisławem Karasiem. Konkurs ofert, który wyłoni administratora na kolejne trzy lata, odbędzie się wiosną. JTT do niego przystąpi, ale stoi na przegranej pozycji. Prezes Julian Marek twierdzi bowiem, że korty powinny być z urzędu powierzone w administrację stowarzyszeniu tenisistów. – Za każdym razem startujemy w konkursie ofert i za każdym razem oferujemy przysłowiową złotówkę. Wiem, że nie jesteśmy dla nikogo żadną konkurencją, ale z jednej strony chcemy pokazać chęć do administrowania kortów, a z drugiej wyrazić dezaprobatę dla działań miasta – mówi Julian Marek. czytaj więcej

Źródło: Tygodnik Regionalny "Nowiny"


28.07 "Tenis to wspaniały sport"

Sukcesy Agnieszki Radwańskiej przywróciły polskim kibicom tenisa nadzieję na lepsze czasy dla tej dyscypliny sportu. Przez ostatnie kilkanaście lat nasz kraj stanowił tenisową pustynię. Nie zmieniały tego pojedyncze dobre wyniki Aleksandry Olszy czy Magdaleny Grzybowskiej. Dolegliwość była tym większa, że u sąsiadów pojawiali się kolejni mistrzowie kortów. Radwańska, która niedawno awansowała do grona dziesięciu najlepszych tenisistek świata, może stać się impulsem na miarę Adama Małysza, który zagnał na skocznie wielu młodych ludzi.

Sytuacja tenisa w naszym mieście jest analogiczna do panującej w całym środowisku tej dyscypliny w Polsce. Od 1997 roku działa Jastrzębskie Towarzystwo Tenisowe, którego członkowie mimo przeciwności starają się kultywować sportowe tradycje. O warunkach działalności, przeszłości i przyszłości Towarzystwa oraz możliwościach pojawienia się "jastrzębskiego Fibaka" mówi prezes JTT Julian Marek.

- Skąd pomysł na powstanie Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego?
- Z pasji, a poniekąd z konieczności. Tenis to wspaniały sport. Pod koniec lat osiemdziesiątych, po wybudowaniu przez KWK „Moszczenica” kortów tenisowych na terenie OWN, zapanował w naszym mieście prawdziwy boom tenisowy. W roku 1996 przejął je MOSiR. Tym samym ich właścicielem zostało miasto. Podjęto decyzję, iż obiekt zostanie przekazany prywatnemu właścicielowi pod dzierżawę.

- Reakcją na taką sytuację było utworzenie JTT?
- Szukaliśmy najlepszego rozwiązania, które miało nam umożliwić jak najłatwiejszy dostęp do kortów za możliwie nieduże pieniądze. Powstała inicjatywa stworzenia towarzystwa celem przejęcia kortów znajdujących się na Osiedlu Przyjaźń. Wśród ich budowniczych dwadzieścia lat wcześniej było wielu późniejszych członków naszego towarzystwa. Kopalnia „Jastrzębie” zgodziła się na wydzierżawienie nam tych kortów.czytaj więcej

Źródło: www.jasnet.pl


20Tenisowe mistrzostwa

20 zawodników stanęło na starcie otwartych mistrzostw Jastrzębia Zdroju w tenisie ziemnym. Zawody rozegrane zostały na kortach Jastrzębskiego Towarzystwa Tenisowego przy kopalni „Jas-Mos”. Uczestników dwudniowej imprezy podzielono na dwie kategorie wiekowe: do 45 lat i powyżej 45 lat. Wmłodszej kategorii rywalizowało 12 tenisistów.

Tym razem zabrakło głównego faworyta i obrońcy tytułu mistrzowskiego Waldemara Butanowicza. Z udziału w zawodach wykluczyła go kontuzja. Jego los podzielił też innym murowany pretendent do tytułu mistrzowskiego Artur Podsiadło. W efekcie tytuł mistrzowski wywalczył Zbigniew Dyrbus ze szczejkowic. W finale pokonał on 6:0 i 6:2 Hneryka Gołdyna z Jastrzębia Zdroju. Trzecie miejsce przypadło Julianowi Markowi z Pielgrzymowic, a czwarte Robertowi Barszczewskiemu z Jastrzębia Zdroju.

W kategorii powyżej 45 lat, w której wystartowało ośmiu graczy, finał był wewnętrzną sprawą tenisistów z Czerwionki-Leszczyn. Bernardyn Pietras pokonał w nim Marka Czerwińskiego. Trzecie miejsce zajął reprezentant gospodarzy Bronisław Kiełbasa, a czwarte Tadeusz Kois z Żor. czytaj więcej

Źródło: www.tvkanon.pl

kort1

kort2

photo1